Menu

Ostatnie podrygi zimy (a może jej początek ?)

Marzec 31, 2020 - - AKTUALNOŚCI, 03. Marzec 2020
Ostatnie podrygi zimy (a może jej początek ?)

Tegoroczna zima nie rozpieszczała fanów wypoczynku i sportów zimowych, przynajmniej w regionie kazimierskim. Śniegu praktycznie nie było w ogóle, nawet w ferie. Dzieci i młodzież szkolna musiały zadowolić się imprezami i zajęciami organizowanymi przez placówki kulturalne – Kazimierski Ośrodek Kultury, Miejsko Gminną i Powiatową Bibliotekę Publiczną oraz Kazimierski Ośrodek Sportowy.

Kiedy w kalendarzu pojawiła się data 21 marca, mało kto przypuszczał, że niebawem będzie mógł cieszyć wzrok dość grubą i przy tym widowiskową pokrywą śnieżną. W dziesiątym dniu kalendarzowej wiosny, kiedy w przydomowych ogródkach kwitły już tulipany, żonkile i cała gama wczesnowiosennych bylin i krzewów, zima przypomniała o sobie i to dość widowiskowo. Około godziny 18.30 na zachodnim niebie pokazała się potężna granatowa chmura, przy czym dodatnia do tego momentu temperatura spadła o kilka stopni. Po paru minutach z nieba spadła lawina gęstych, olbrzymich płatków śniegu, które dość szczelnie przykryły niemal całą powierzchnię trawników i ogrodów, ale także dachów i korony drzew. Bardzo efektownie prezentowały się pod tym białym puchem krzewy, a uroku dodawało im uliczne oświetlenie. Śnieg nie był w stanie utrzymać się jedynie na jezdniach i chodnikach, które nagrzane w ciągu dnia promieniami wiosennego słońca, dość skutecznie zamieniały śnieg w wodę.

Ciąg handlowy przy ul. Kolejowej – delikatesy Paleo, Centrum, Biedronka, które o przedwieczornej  porze – mimo pandemicznego zagrożenia koronawirusem – zazwyczaj tętniły życiem, tym razem świeciły pustkami. Przyczyna była oczywista: zadymka wręcz uniemożliwiała dojazd na zakupy samochodem. Nie dość, że w oczach migotała ściana płatków śniegu, to jeszcze wycieraczki nie nadążały z oczyszczaniem przedniej szyby. Dopiero ok 19.30 nawałnica zelżała, a na zachodnim niebie zaczęły pojawiać się gwiazdy.

W nocy z 31. marca na 1.kwietnia było już ok. 5º mrozu, co sprawiło, że ten bajkowy krajobraz przetrwał niezmieniony do późnych godzin rannych. Właściciele samochodów parkujących „pod chmurką” podziwiali uroki tej zimowej wiosny, ale pod nosem klęli, gdyż trzeba było poświęcić kilka lub więcej minut, by zdrapać przymarznięty śnieg, a niekiedy konieczna była pomoc sąsiedzka przy odpalaniu silnika.